Prolog:
Nie chcę się zestarzec.Chcę zostac taka,jaka jestem.Nadal nie potrafię grac...naprawdę.Nie będę się już oszukiwac.Kiedy przeminie moja twarz i przeminie moje ciało,będę nikim,nikim...Znów całkiem nikim.-Marilyn Monroe
-Jane , bez obijania ! Do roboty ,pakuj się ! Zaraz jedziemy .
-Ta , ta . Wiem . Tylko szkoda , że mnie nikt o zdanie nie zapytał !
-Jane , nie wymyślaj ! Postanowione , wiem że to dla Ciebie trudne , ale to jedyne wyjście aby uciec od wścipskich siąsiadów !-Powiedziała mama tonem , z którym nie można było się kłócic-Oni wiedzą że jesteś nieśmiertelna !
-Tak jak ty , bo ty też wiesz . No i niewiedzę powodu !
-Jane , bez gadania , wstawaj . Elisabeth czeka w salonie . Idź się z nią pożegnac !
Zdziwiłam się , słysząc ostatnie zdanie . Elisabeth? Jak to? Przecież mnie nikt nie lubi ! Ale Elisabeth . . . Moja przyjaciółka wie o tych ukochanych "normalnych ząbkach" . Zeszłam na dół po schodach , niosiąc mojej przyjaciółce prezent , aby o mnie pamiętała . Przecież tylko ona przez następnie lata miała mnie lubic . . .
-Hej . . .-Wyjąkała prawie przez łzy-Jedziesz już?
-Elisabeth , strasznie ciesze się że jesteś . Będę tęsknic , wejdź do mojego pokoju-powiedziałam , po czym ściszyłam głos-Musimy obgadac pewną sytuację . . .
Weszłyśmy do góry i zaczęłyśmy na siebie patrzec ze smutkiem i łzami .
-Ely . . .-Powiedziałam szeptem .
-Co Jane?
-Mam prośbę , pisz do mnie !-Lekko się zawstydziłam i dodałam-Pamiętaj . . . zawszę będę twoją najlepszą przyjaciółką ! Eh... a co do tej sytuacji...
-Tak,wiem Jane.Mam nie wygadac się o twoich cudownych ząbkach.-zaśmiała się przez łzy-tak?
-Tak.
Wręczyłam Elisabeth prezent , którym było nasze wspólne zdjęcia,połączone w jedno . Niektóre zrobione były cztery lata temu,a inne w tym roku . Popłakałam się , oszukując samą siebie , że poznam tam kogoś lepszego od Ely . Ale przecież nie ma na świecie nikogo lepszego! Miałam pomysł , aby moja przyjaciółka pojechała z nami , bo przecież mieszkała ze swoją ciocią . Ona straciła mamę i tatę osiem lat temu . Usłyszałyśmy uradowany głos mojej mamy . . .
-Dziewczyny ! Elisabeth , ciocia pozwoliła Ci zamieszkac z nami na stałe ! Pakuj się !
Obie spojrzałyśmy na siebie , wzrokiem,pełnym niesłychanej radości . Nasze serca zapełnione były przyjacielską miłością .
-Ely !
Wstałyśmy i zaczęłyśmy tańczyc . Po chwili jednak,zdałyśmy sobie sprawę z tego , że Ely musi się spakowac .
-Będziemy musiały chyba pojechac tirem aby zabrac wszystkie nasze rzeczy-Powiedziałam,dziwiąc się,że jestem zadowolona z tego że się przeprowadzam .-A jednak warto się przeprowadzic !