środa, 5 czerwca 2013

Rozdział I "Trzeba było mnie posłuchac!"

Prolog: 
Nie chcę się zestarzec.Chcę zostac taka,jaka jestem.Nadal nie potrafię grac...naprawdę.Nie będę się już oszukiwac.Kiedy przeminie moja twarz i przeminie moje ciało,będę nikim,nikim...Znów całkiem nikim.-Marilyn Monroe

Dzisiaj,przeprowadzam się . Nie chcę , choc muszę . Spakowałam się , i leże na łóżku w pustym pokoju . W pustym , ponurym i samotnym mieszkaniu . Po chwili słyszę kroki mojej mamy .
-Jane , bez obijania ! Do roboty ,pakuj się ! Zaraz jedziemy .
-Ta , ta . Wiem . Tylko szkoda , że mnie nikt o zdanie nie zapytał !
-Jane , nie wymyślaj ! Postanowione , wiem że to dla Ciebie trudne , ale to jedyne wyjście aby uciec od wścipskich siąsiadów !-Powiedziała mama tonem , z którym nie można było się kłócic-Oni wiedzą że jesteś nieśmiertelna !
-Tak jak ty , bo ty też wiesz . No i niewiedzę powodu !
-Jane , bez gadania , wstawaj . Elisabeth czeka w salonie . Idź się z nią pożegnac !
Zdziwiłam się , słysząc ostatnie zdanie . Elisabeth? Jak to? Przecież mnie nikt nie lubi ! Ale Elisabeth . . . Moja przyjaciółka wie o tych ukochanych "normalnych ząbkach" . Zeszłam na dół po schodach , niosiąc mojej przyjaciółce prezent , aby o mnie pamiętała . Przecież tylko ona przez następnie lata miała mnie lubic . . .
-Hej . . .-Wyjąkała prawie przez łzy-Jedziesz już?
-Elisabeth , strasznie ciesze się że jesteś . Będę tęsknic , wejdź do mojego pokoju-powiedziałam , po czym ściszyłam głos-Musimy obgadac pewną sytuację . . .
Weszłyśmy do góry i zaczęłyśmy na siebie patrzec ze smutkiem i łzami .
-Ely . . .-Powiedziałam szeptem .
-Co Jane?
-Mam prośbę , pisz do mnie !-Lekko się zawstydziłam i dodałam-Pamiętaj . . . zawszę będę twoją najlepszą przyjaciółką ! Eh... a co do tej sytuacji...
-Tak,wiem Jane.Mam nie wygadac się o twoich cudownych ząbkach.-zaśmiała się przez łzy-tak?
-Tak.
Wręczyłam Elisabeth prezent , którym było nasze wspólne zdjęcia,połączone w jedno . Niektóre zrobione były cztery lata temu,a inne w tym roku . Popłakałam się , oszukując samą siebie , że poznam tam kogoś lepszego od Ely . Ale przecież nie ma na świecie nikogo lepszego! Miałam pomysł , aby moja przyjaciółka pojechała z nami , bo przecież mieszkała ze swoją ciocią . Ona straciła mamę i tatę osiem lat temu . Usłyszałyśmy uradowany głos mojej mamy . . .
-Dziewczyny ! Elisabeth , ciocia pozwoliła Ci zamieszkac z nami na stałe ! Pakuj się !
Obie spojrzałyśmy na siebie , wzrokiem,pełnym niesłychanej radości . Nasze serca zapełnione były przyjacielską miłością .
-Ely !
Wstałyśmy i zaczęłyśmy tańczyc . Po chwili jednak,zdałyśmy sobie sprawę z tego , że Ely musi się spakowac .
-Będziemy musiały chyba pojechac tirem aby zabrac wszystkie nasze rzeczy-Powiedziałam,dziwiąc się,że jestem zadowolona z tego że się przeprowadzam .-A jednak warto się przeprowadzic !

Prolog

Jestem Jane,mam 16 lat.Jestem "zwykłą" dziewczyną,którą świat obdarzył kłami.Mój ojciec,porzucił mnie i moją mamę zaraz po moim urodzeniu,urodzeniu "potwora".Rodzina od strony ojca,jeszcze nawet nie wie,że istnieje.Przeżyłam więcej,niż ci,którzy przeżyli drugą wojnę światową.Nadal jedna osoba chce mnie zabic,lecz nikt nie wie kim jest.Opowiem wam moją historię,historie wampirzego dziecka jeszcze raz....